To co najbardziej cenię podczas urlopu to święty spokój, łagodny klimat, co znaczy, że nie może być zbyt chłodno, ani zbyt gorąco, ani zbyt wilgotno i ogólne wrażenie jakie wywierają na mnie miejscowi. Poza Malediwami (na które mam nadzieję się wreszcie kiedyś wybrać) i Boliwią (do którego chciałbym jeszcze raz wrócić, ale nie wracać co roku) najlepszą lokalizacją do życia jest Hiszpania. Wszystkie te zalety Hiszpanii to nie tylko piękne fotki reklamowe - wszystko to można tam znaleźć na co dzień.
Wielkim kłopotem dla osób, które wybierają się na wakacje do innego kraju jest brak znajomości języka. W Hiszpanii można dogadać się po niemiecku, włosku, angielsku. Niemniej jednak wielką przyjemność sprawia nauczenie się kilku słówek w nowym języku. Język Hiszpański ma zbliżone brzmienie do języka Polskiego w związku z czym nie sprawia to dużej trudności, żeby szybko nauczyć się mówić elementarnym zasobem zwrotów.
Po raz pierwszy w Aragonii pojawiłem się na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Był to wyjazd z za żelaznej kurtyny do kraju cywilizowanego na zjazd szkoleniowy. Generalnie była to wielka gratka, w sensie turystycznym oraz naukowym. Ludzie kupowali przede wszystkim elektronikę np. pierwsze aparaty, kamery, telewizory (to już przesadziłem). Mnie wtedy zaczęła interesować fotografia i też wydałem chyba półroczną pensję na sprzęt, który w Polsce był wtedy dwukrotnie droższy.
Jedno co najbardziej utkwiło mi w pamięci z wypraw do Hiszpanii to Toledo. Maisto jest właściwie jedną wielką starówką. Mnóstwo jest w nim kościołów, które wyglądają tak jak te kolonialne w Ameryce Południowej. Liczne są małe restauracyjki w wąskich uliczkach. W wielu miejscach można znaleźć galerie sztuki - bardzo często sztuki współczesnej. Ogólnie wszechogarniające poczucie błogostanu. Zawsze będę chciał tam wrócić.